Sherry Jones (tłum. Maria Smulewska)

Mówi się, że tej książce ktoś zrobił wielką krzywdę, ponieważ okładka sugerować może, że to kolejna pozycja z serii wynurzeń Europejek/Amerykanek, które wyszły za mąż za Araba, a teraz już z nim rozwiedzione, bezskutecznie próbują odzyskać swoje dzieci.
Tymczasem nic bardziej mylnego, Klejnot Medyny opowiada bowiem o życiu… Aiszy, sławnej ukochanej żony Mahometa.
Oto krótka recenzja:
Przenosimy się zatem na tereny arabskie z okresu VII wieku. Mahomet dopiero zaczyna organizować swoją ummę – społeczność wiernych. Wielu jeszcze ma wątpliwości, wielu też się sprzeciwia – intratne interesy rodu Kurajszytów, które straciłyby na ustanowieniu nowej religii, każą im walczyć z muzułmanami na śmierć i życie. Mahomet musi działać już nie tylko jako prorok, ale i roztropny wódz oraz strateg.
Ten przełomowy w dziejach okres historii Arabów obserwuje Aisza. Już jako kilkulatka zostaje wydana za mąż za Mahometa, choć wpierw pozostaje w domu rodziców. Wyjątkowo żywa i ciekawa świata, próbuje wszystko zobaczyć na własne oczy (co nie jest proste, gdy restrykcyjna obyczajowość każe jej pozostawać przez kilka lat w zamknięciu w domu). Gdy już będąc starszą zamieszkuje w domu Mahometa, jej życie ulega całkowitej zmianie.
Oto musi sobie radzić ze swoimi własnymi uczuciami wobec Proroka – nie wie, co tak naprawdę czuje wobec Mahometa. Miłość? A może to zwykłe przywiązanie? Może traktuje Proroka raczej jak ojca niż męża – w końcu zna go od dzieciństwa? Jak ma poradzić sobie z konkurencją ze strony pozostałych żon, których w haremie wciąż przybywa? Mahomet zawiera wciąż kolejne sojusze, które przypieczętowuje kolejnymi związkami małżeńskimi. A każda kolejna kobieta ma inny charakter, inny bagaż doświadczeń i czego innego wymaga. Jak Aisza, mimo bardzo młodego wieku, ma zawalczyć o pozycję pierwszej żony, hatun? I w końcu czego oczekuje od niej sama umma?
Czytelnik obserwuje głęboką przemianę, jaka dokonuje się w Aiszy. Dojrzewa, zwalcza swój egoizm, uczy się dzielenia się mężem z innymi kobietami, zaczyna pomagać miejscowej biedocie. Jej przenikliwy umysł podpowiada jej często rozwiązania problemów, z którymi boryka się Mahomet, a które stara się mężowi przekazać (a ten bierze częstokroć jej zdanie pod uwagę, co w patriarchalnym społeczeństwie nie było tak oczywiste).
Ponoć z wydaniem książki w Stanach były nie lada problemy – bano się reakcji społeczności muzułmańskiej (samej autorki bronił nawet osławiony Salman Rushdie). Oto bowiem Amerykanka, która światem islamu zainteresowała się dopiero na skutek tragedii 11 września, wzięła się za opisywanie postaci otoczonych przez muzułmanów największą czcią. Co więcej, nadaje im typowo ludzkie cechy i przywary. Mahomet pożąda swoich kolejnych pięknych żon, Aisza jest o nie zazdrosna, Umar okrutny wobec wszystkich kobiet, a Ali niesamowicie porywczy. Dla wielu takie spojrzenie na te wielkie postaci początków islamu może być nie do zniesienia. Jednakże w istocie książka ma pewne walory – pozwala poczuć realia początków islamu, poznać tak przełomowe dla nich wydarzenia jak bitwy pod Badrem czy Uhudem. W końcu też przyznać trzeba, iż sam Mahomet jawi się w książce jako postać niezwykła, obdarzona wielką charyzmą, ale i wyrozumiałością – szanuje swoje żony, rozumie strach młodziutkiej Aiszy przed skonsumowaniem małżeństwa. Wyraźnie odróżnia się od pozostałych postaci swoją roztropnością i wrażliwością na innych.
Książkę jak najbardziej można przeczytać, natomiast pamiętać należy, iż to tylko fikcja literacka, choć bardzo solidnie osadzona w historycznych realiach.
Szczerze polecam wszystkim - nie tylko tym, którzy interesują się kulturą arabską
